Indonezyjskie smutki
Znacie taki rodzaj smutku, kiedy chce Wam się płakać na widok nieoświetlonej ulicy, smutnej, bo pustej i do nikogo na stałe nienależącej półeczki w hotelowej łazience, ciemnego kąta pokoju, bezpańskiego ręcznika plażowego? No właśnie tak teraz mam. Mam tak od czasu do czasu i teraz znowu mnie dopadło. Chociaż starałam się przed tym uciec, bardzo daleko, tysiące kilometrów od szarzyzny i nostalgii końca polskiego grudnia. Jestem na egzotycznych, rajskich wyspach i i tak to czuję. Jakoś smutno, czasami nawet do ścisku w gardle. Jestem z K., ale czuję się taka samotna. Nie z jego winy, to moja dusza o coś woła, czegoś chce. Nie wiem czego chce albo staram się to zagłuszać gapieniem się w ekrany i piciem soków owocowych. Tyle ludzi wokół mnie, a czuję się tak, jakbym była sama jedna. Tęsknię za dziecięcą, dla mnie prawdziwą, radością i nieskończoną ciekawością świata. Kryzys wieku średniego? Za 5,5 h godziny znajdę się w 40 roku życia. Przed chwilą się pomyliłam i napisałam: 49. No c...