Czytajcie Nine Lykke
Deszczowy ten czerwiec. Podoba mi się jego zapach, smak i temperatura. Spacery dodają mi sił witalnych, wdycham to orzeźwiające powietrze jakbym łykała garść suplementów niezbędnych w kapitalistycznym świecie. Ciągle myślę o tym, żeby być na zewnętrz, w lesie, na polnej drodze, w górach i chodzić, bardzo dużo chodzić. Tak trudno mi się skupić na pracy zawodowej. Chcę czuć te żyjącą przyrodę, słyszeć rozśpiewane ptaki i razem z roślinami czekać na deszcz. Uwielbiam przyglądać się zieleni zaraz po intensywnych opadach, mam wrażenie, że ona się bardzo cieszy, jest w euforii i wtedy kiedy jej się uważnie przyglądam, zaraża mnie nią i ja też mogę chociaż na chwilę poczuć rozpierającą mnie radość. Lubię też obserwować ołowiane letnie chmury, tańczące na ich tle błyskawice. Dźwięk czerwcowego pioruna budzi we mnie wspomnienia dzieciństwa. Bezpiecznego rodzinnego domu, który był wtedy wymarzonym schronieniem w czasie deszczowej nawałnicy. Tak, zdecydowanie ten miesiąc koi moje nerwy i daj...