Game over dla bezdzietnic
Może czuję, że skoro kończę 40 lat i nie mam dzieci to wypadam z gry? Game over. Koniec, nie przeszłaś kolejnego poziomu, przegrałaś. Bez dzieci nie możesz grać dalej, następne levele są dostępne tylko dla dzieciatych.
No to, co ja mam dalej robić, co mam ze sobą począć? Pewnie powinnam zagrać w inną grę, ale nie wiem gdzie mogę ją znaleźć. Wydaje mi się, że wszyscy grają tylko w te jedną albo że ta druga jest gorsza, jakaś wybrakowana. Ci, którzy w nią grają to przegrywy. Każdy ich tak postrzega, nie każdy zapyta: "a dlaczego, a co nie mogłaś? nie chciałaś? chora jesteś?", bo wiadomo żyjemy w czasach poprawności wszelakiej, ale na pewno każdy coś pomyśli. I mi to już wystarczy, że pomyśli, bo ja nie chcę, żeby ludzie o mnie myśleli, żeby przechodziły przez ich głowę jakiekolwiek myśli na mój temat. Wstydzę się, boję, kurczę się w sobie i garbię. Czasami chciałabym być zupełnie przezroczysta, nie znikać zupełnie, ale obserwować i nie móc być widzialną. To moje marzenie z dzieciństwa, byłam nieśmiałym dzieckiem, lubiłam przyglądać się innym, ale ogromny dyskomfort sprawiały mi sytuacje, kiedy to ja byłam w centrum czyjejś uwagi, nawet jeśli trwało to tylko ułamek sekundy.
Chyba dlatego tak lubię czytać książki, jestem wtedy niewidzialnym obserwatorem. Przyglądam się życiu innych, poznając ich sekrety, myśli, niecne uczynki. A oni niczego o mie nie wiedzą, nie widzą mnie, w ogóle nie zdają sobie sprawy z mojego istnienia. Sytuacja idealna. Nie trzeba dyskretnie wyglądać przez okno, żeby zobaczyć, o której sąsiedzi wrócili do domu, gdzie byli na wakacjach, w jakich wrócili nastrojach. Można obserwować życie innych z wygodnej kanapy, z toalety, z koca rozłożonego na bezludnej plaży.
Taka właśnie chyba jestem, brakuje mi odwagi do życia, wolę żyć życiem moich bohaterów literackich, którzy na czas czytania stają mi się bardzo bliscy. Czasami bliżsi niż rodzina i K.
K. często pyta, dlaczego tak dużo czytam, życie mi ucieknie. Kiedyś słyszałam takie teksty od mamy. Oboje czytają, ale nie tak dużo jak ja, za to na pewno bardziej niż ja żyją. Kiedyś mnie te uwagi oburzały, dzisiaj myślę, że były słuszne, mama z K. mieli rację, ale teraz już chyba za późno, przespałam swój czas. Mało tego, wciąż go przesypiam i nie mam zamiaru się budzić.
Komentarze
Prześlij komentarz